Moonlight Animate: profesjonalna korekcja koloru — panel gradingu i skopy sygnału
Kolor to etap, na którym montaż zamienia się w film. Dlatego edytor sceny w Moonlight Animate dostał właśnie dwie rzeczy, które w profesjonalnym montażu chodzą w parze: panel gradingu koloru i skopy — obiektywne mierniki sygnału obrazu. Jedno pozwala kolor kształtować, drugie — mierzyć, zamiast zgadywać „na oko".
Grading koloru — jeden panel, pełny warsztat
Nowy efekt Grading koloru wpina się w ten sam łańcuch efektów klipu, co reszta korekt. To ważne: skoro grading jest efektem, od razu jest klatkowalny i maskowalny — możesz go animować w czasie i ograniczyć do wybranego fragmentu kadru bez żadnej dodatkowej maszynerii. Panel podzielono na sekcje, po które sięga się w naturalnej kolejności pracy:
- Podstawa — ekspozycja, kontrast, punkty bieli i czerni, temperatura i tinta, nasycenie oraz „żywość" (vibrance, chroniąca karnację i już nasycone barwy).
- Krzywe — krzywa główna i osobne krzywe R/G/B do precyzyjnego prowadzenia tonów.
- Koła kolorów — klasyczny model lift / gamma / gain: osobne koła dla cieni, półtonów i świateł, każde z regulacją barwy (X/Y) i jasności (luma).
- Klucz HSL — wtórna korekcja: wybierasz zakres barwy/nasycenia/jasności, dopracowujesz go (wygładzanie, rozmycie krawędzi) i zmieniasz tylko to, co w nim wpadło. Idealne do „podkręć zieleń liści" bez ruszania reszty.
- Winieta — przyciemnienie/rozjaśnienie brzegów kadru z kontrolą kształtu i miękkości.
- Wejściowy LUT — miejsce na tablicę korekcyjną wgraną jako asset sceny.
Do tego dochodzą warstwy dopasowania — klip typu „dopasowanie", który nakłada swój łańcuch efektów na wszystko, co leży pod nim w zakresie klatek. Krycie warstwy steruje siłą miksu i również się klatkuje. Grading raz ustawiony na warstwie dopasowania spływa więc na całą sekwencję ujęć naraz.
Skopy koloru — mierz, nie zgaduj
Sam podgląd to za mało — monitor kłamie, oświetlenie w pokoju kłamie, oko się adaptuje. Dlatego doszedł panel Skopy koloru z czterema miernikami, które czytają wynik programu po efektach (czyli to, co widzi widz — już po gradingu):
- Waveform — rozkład jasności obrazu w skali IRE 0–100 (biel u góry, czerń u dołu), w trybach Luma / RGB / YC. Natychmiast widać prześwietlenia i zgniecione czernie.
- Wektroskop — chroma na kole: promień to nasycenie, kąt to barwa. Z celami barw (R/Yl/G/Cy/B/Mg) i linią karnacji — bezcenne przy balansie bieli i pilnowaniu odcieni skóry.
- Histogram — rozkład tonów z wykrywaniem przycięć w cieniach i światłach.
- Parada — kanały R/G/B (lub Y/Cb/Cr) obok siebie: najszybszy sposób, by wyrównać balans między ujęciami.
Mierniki liczą się na żywo, a całe liczenie map gęstości idzie poza wątkiem interfejsu — można trzymać kilka skopów otwartych naraz i dalej płynnie przewijać oś czasu. Gdy panel jest ukryty, liczenie się zatrzymuje, więc nie kosztuje nic, kiedy go nie patrzysz. W ustawieniach wybierzesz przestrzeń barw (Rec.601 / 709 / 2020) i jasność samego skopu.
Spójność web ↔ desktop
Jak cała reszta montażu, grading zapisuje się deklaratywnie w danych sceny — jako parametry efektu, nie jako gotowy, „wypalony" obraz. Dzięki temu ta sama scena otwarta w przeglądarkowej wersji edytora niesie komplet informacji o korekcji, a synchronizacja i eksport niczego nie gubią. Nieznane wersji przeglądarkowej pola przechodzą przez nią bez szwanku i wracają na desktop nietknięte.
To domyka etap koloru w budowie montażu klasy NLE w Moonlight Animate. Następne w kolejce: przyśpieszenie odtwarzania efektów po stronie web (GPU) oraz proxy i kodeki eksportu.